“Wiedziałam, że tak będzie”

0

Blisko dwa tygodnie temu poznałam – jak na razie jedynie wirtualnie – Kasię Pisarską, autorkę wychodzącej w środę powieści “Wiedziałam, że tak będzie”. Opisała mi swoją książkę jako “pogodną, optymistyczną, zabawną i czasem wzruszającą; o miłości, o przyjaźni, o tym co w życiu jest naprawdę ważne”. Jeszcze bardziej ujęła mnie swoim wielkim sercem w stosunku do porzuconych zwierząt oraz zaangażowaniem w promocję ich adopcji. Właściwie od razu zdecydowałam się powieść przeczytać.

Kim jest Kasia Pisarska i skąd tak dobrze zna Włochy? Naturalnie spytałam o to ją samą.
“Pierwszy raz przyjechałam do Włoch pod koniec lat dziewięćdziesiątych, ale mieszkałam wtedy we Francji. Z przerwami mieszkałam w Italii chyba około osiem lat, choć może i dziesięć by się nazbierało. Po kilkunastu latach spędzonych za granicą wróciłam do Polski. Psiarą byłam zawsze, jednak “zeszłam na psy” dopiero po adopcji pierwszego czworonoga. Od tego czasu, moje życie się rozmerdało. Działam prozwierzęco, jestem autorem programów TV, wielu akcji społecznych. Piszę.”

“Wiedziałam, że tak będzie” przeczytałam w dwa dni, ale ja lubię czytać i nie szkoda mi na lekturę czasu. Książka rzeczywiście jest optymistyczna i doskonale wpisuje się w kanon tych powieści o  słonecznej Italii, które opisują kraj pełen życzliwych ludzi, kochających się rodzin, pięknej architektury, zapierających dech w piersiach krajobrazów i pysznej kuchni. Nic tylko pakować walizki i się przeprowadzać.

Autorka zna dobrze włoską rzeczywistość, włoską mentalność, loklane zwyczaje, które mogą różnić się nawet w przypadku miasteczek oddalonych od siebie o kilka kilometrów, doskonale orientuje się we włoskiej kuchni, co nie zawsze bywa proste, nieobce jej są tutejsze dialekty. Tło akcji jest bardzo wiarygodne, a jaka jest fabuła?

Dwie bohaterki, serdeczne przyjaciółki, z których jedna zdradzona i porzucona przez męża właśnie odkryła, że przez przypadek wygrała 17.000.000 euro w Superennalotto (włoski Totolotek), druga natomiast nie specjalnie realizuje się w swojej pracy, poza tym nie udało się założyć rodziny, wyruszają do Mediolanu by zrealizować zwycięski kupon, podzielić się wygraną, a przede wszystkim zrozumieć czego pragną od życia. Po drodze spotkają je zupełnie nieplanowane przygody, radość, smutek i oczywiście szczęście.

“Wiedziałam, że tak będzie” nie ogranicza się jedynie do opisania optymistycznej historii. Kasia Pisarska w bardzo zręczny sposób przemyciła problemy nękające współczesne włoskie społeczeństwo: ekstremalnie wysokie podatki nieproporcjonalne do zarobków i emerytur, migrację młodych w kierunku metropolii i wyludnianie się prowincjonalnych miasteczek, zamieszkałych właściwie tylko przez seniorów, rozmaite próby zachowania własnej godności w ciężkich czasach kryzysu, a także popularne w ostatnich latach trendy: bezgotówkowej wymiany towarów i usług oraz “prodotti a km 0” (produkty z zerową ilością kilometrów, czyli po prostu produkty lokalne). Z drugiej strony nie mogło zabraknąć wątku dotyczącego problemu porzuconych zwierząt oraz ich adopcji. Autorka zgrabnie wplotła go do historii, opisując przy tym wszystkie niezbędne procedury.

Szczególnie spodobało mi się zakończenie, które z jednej strony jest bardzo życiowe, chciałoby się nawet powiedzieć, że na swój sposób włoskie, z drugiej zaś pozostawia czytelnika z niedosytem i otwiera drogę do ewentualnej kontynuacji powieści.

Premiera “Wiedziałam, że tak będzie” zaplanowana jest na środę, tj. na 18.11.2015. Ja mam dla was jeden egzemplarz książki i przeznaczam go na  nagrodę w konkursie, który niebawem ogłoszę.

Zdjęcie publikuję dzięki uprzejmości autorki powieści "Wiedziałam, że tak będzie"

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here