Pienza, historia toskańskiego Kopciuszka

3
Pienza, historia toskańskiego Kopciuszka

Pienza jest jednym z tych miejsc, które zachwycają od pierwszej chwili. Zalicza się w poczet włoskich miasteczek z kategorii “do zobaczenia przynajmniej raz w życiu“. Leży na toskańskiej wsi w przepięknej Val d’Orcia wpisanej w 2004 roku na listę zabytków UNESCO. Ma klimat uwielbiany przez turystów, jest fotogeniczna i słynie z produkcji sera Pecorino. Stanowi wyjątkowy przykład architektury typowej dla włoskiego quattrocenta (termin odnosi się do XV wieku, do początków renesansu). I chociaż trudno jej odmówić magii, osobiście nie chciałabym mieszkać ani w Pienzy, ani w innych podobnych miasteczkach. Włochy dzielę na bajkowe obszary idealne na wakacje, autentyczne i trudnodostępne zakamarki, gdzie czas się zatrzymał i na tereny nadając się do praktycznego życia.

Pienza ma ciekawą historię. Można ją porównać do Kopciuszka. Biedna, szara myszka za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przeistoczyła się w wytworne, renesansowe miasto położone na przypominających pustynię wzgórzach. Niegdyś była to wieś, gdzie urodził się Pius II, papież humanista. Jednym ruchem berła przemienił liche Corsignano w okazałą Pienzę. W przedsięwzięciu pomógł mu pochodzący z Florencji Bernardo Rosellini, wierny uczeń Albertiego. Pospiesznie, ale bez fuszerki zbudował centralny plac, katedrę, siedzibę biskupią, Palazzo Pubblico, Palazzo Piccolomini i studnię z architrawem opartych na dwóch kolumnach. Wśród renesansowej utopii doskonale zachował się duch quattrocenta.

Oczywiście warto tutaj przyjechać. Przespacerować się między renesansowymi zabytkami, zajrzeć do wąskich zaułków o nazwach dell’Amore, czy del Bacio (Miłości, czy Pocałunku), skosztować Pecorino i toskańskiego wina, a także popatrzeć na zachód słońca nad Monte Amiata. W ostatnich latach popularna stała się wycieczka w stronę Drogi Gladiatora. Każdy z nas ma przed oczami wzruszającą scenę, w której Russell Crowe wracając do domu, dotyka dłońmi łanów zboża. Kręcono ją w okolicy. Na zobaczenie Pienzy wystarczy godzina, najwyżej dwie. Po upływie tego czasu bez wyrzutów sumienia można ruszać w dalszą drogę. Toskania ma tak wiele do zaoferowania.

Ania

Zainteresował Cię ten artykuł? Zajrzyj koniecznie do moich mediów społecznościowych. Na Facebooku i na Instagramie @podsloncemitaliiblog jestem codziennie i zamieszczam jeszcze więcej ciekawostek, zdjęć i Włoch!

Pienza, historia toskańskiego Kopciuszka

Pienza, historia toskańskiego Kopciuszka

Pienza, historia toskańskiego Kopciuszka

Pienza, historia toskańskiego Kopciuszka

Pienza, historia toskańskiego Kopciuszka Pienza, historia toskańskiego Kopciuszka Pienza, historia toskańskiego Kopciuszka

Pienza, historia toskańskiego Kopciuszka Pienza, historia toskańskiego Kopciuszka Pienza, historia toskańskiego Kopciuszka

Pienza, historia toskańskiego Kopciuszka Pienza, historia toskańskiego Kopciuszka

Poprzedni artykułColomba, młodsza siostra Panettone
Następny artykułOrecchiette z migdałowym pesto i pieczonymi pomidorkami
Na imię mam Ania. Fascynuje mnie wszystko, co nieznane. Lubię minimalizm w architekturze, czyli "less is more", styl art déco, lubię dobrą muzykę, ciekawe książki, lubię pichcić i sączyć dobre wino. Kolekcjonuję gadżety zakupione w muzealnych sklepach (przynajmniej przed pandemią). Paznokcie zazwyczaj maluję na czerwono. Od dziecka jestem powiązana z Włochami, od 11 lat żyję w Lombardii. Trzy pierwsze lata spędziłam w Mediolanie. Właśnie mija ósmy rok, odkąd mieszkam z rodziną w miasteczku położonym mniej więcej 20 km na północ od Mediolanu i 25 km na południe od Lecco nad jeziorem Como. Na blogu opisuję kraj, gdzie zabytek znajduje się niemal na każdym kroku, a historia, krajobraz, zwyczaje, ludzie i kuchnia mienią się nieskończoną gamą kolorów. Zapraszam do mojej Italii!

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj