Orecchiette z migdałowym pesto i pieczonymi pomidorkami

0
Orecchiette z migdałowym pesto i pieczonymi pomidorkami

Orecchiette z migdałowym pesto i pieczonymi pomidorkami to danie, które nie tylko świetnie smakuje jedzone na ciepło, ale także po ostygnięciu. Można zatem podać je na obiad albo zabrać ze sobą na wycieczkę. Bez problemu przechowasz gotowy makaron z sosem w lodówce przez 2/3 dni od ugotowania.

ORECCHIETTE Z MIGDAŁOWYM PESTO I PIECZONYMI POMIDORKAMI

Składniki:

  • 400 g makaronu orecchiette (może być razowy)
  • 300 g pomidorków
  • 70 g migdałów bez skórki
  • 1 łyżka płatków drożdżowych
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1 łyżeczka oregano
  • listki świeżej bazylii
  • 1 ząbek czosnku
  • sól i pieprz

WinoToskanii

Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzać do temperatury 200°C z włączonym termoobiegiem.

Nastawić garnek z wodą na makaron.

W międzyczasie umyte i suche pomidorki pokroić na 2-3 części (zależnie od wielkości) i układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Polać oliwą z oliwek wymieszaną z solą, cukrem, oregano i tymiankiem. Zapiekać przez 20 minut.

Kiedy woda w garnku zacznie wrzeć, posolić ją. Wrzucić makaron i gotować zgodnie ze wskazówkami podanymi na opakowaniu (zazwyczaj 15-18 minut).

Migdały zmiksować do konsystencji przypominającej piasek. Dodać upieczone pomidorki (kilka można zostawić do dekoracji), liście bazylii, płatki drożdżowe, ząbek czosnku, sól i pieprz i ponownie zmiksować aż powstanie krem.

Odcedzić orecchiette i wymieszać je z pesto. Podawać na ciepło lub na zimno.

Buon appetito!

Ania

Zainteresował Cię ten przepis? Zostań ze mną na dłużej i zajrzyj koniecznie do moich mediów społecznościowych. Na Facebooku i na Instagramie @podsloncemitaliiblog jestem codziennie i zamieszczam jeszcze więcej ciekawostek, zdjęć i Włoch!

Orecchiette z migdałowym pesto i pieczonymi pomidorkami Orecchiette z migdałowym pesto i pieczonymi pomidorkami

Orecchiette z migdałowym pesto i pieczonymi pomidorkami

Poprzedni artykułPienza, historia toskańskiego Kopciuszka
Następny artykułLukka. Z wizytą w mieście Giacomo Pucciniego
Na imię mam Ania. Fascynuje mnie wszystko, co nieznane. Lubię minimalizm w architekturze, czyli "less is more", styl art déco, lubię dobrą muzykę, ciekawe książki, lubię pichcić i sączyć dobre wino. Kolekcjonuję gadżety zakupione w muzealnych sklepach (przynajmniej przed pandemią). Paznokcie zazwyczaj maluję na czerwono. Od dziecka jestem powiązana z Włochami, od 11 lat żyję w Lombardii. Trzy pierwsze lata spędziłam w Mediolanie. Właśnie mija ósmy rok, odkąd mieszkam z rodziną w miasteczku położonym mniej więcej 20 km na północ od Mediolanu i 25 km na południe od Lecco nad jeziorem Como. Na blogu opisuję kraj, gdzie zabytek znajduje się niemal na każdym kroku, a historia, krajobraz, zwyczaje, ludzie i kuchnia mienią się nieskończoną gamą kolorów. Zapraszam do mojej Italii!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj