Giuseppe Verdiego nikomu przedstawiać nie trzeba. Ale może nie każdy wie, że w tym roku obchodzimy 200 rocznicę urodzin włoskiego kompozytora. Dokładna data – 10 października – już za nami i mimo że w ubiegłym miesiącu odbyły się najważniejsze uroczystości, to artyście poświęcono szereg muzycznych wydarzeń na przestrzeni całego 2013 roku, łącznie z inauguracją nowego sezonu w Teatrze La Scala. Tym razem wystawiona zostanie „La Traviata”, opera, która 7 grudnia zgromadzi nie tylko włoską śmietankę na widowni teatru, ale także zwykłych szaraków przed ekranami telewizorów.
Gdyby sam mistrz miał okazję uczestniczyć w obchodach, najprawdopodobniej zgłosiłby drobne uwagi do organizatorów. A to dlatego, że dzisiaj pamięta się o nim „tylko” ze względu na dorobek muzyczny oraz za nieoceniony patriotyzm. Tymczasem Verdi z taką samą pasją i powodzeniem praktykował również inne dziedziny sztuki. Żeby się o tym wszystkim przekonać, zapraszam na wycieczkę w rodzinne strony artysty – do Willi Sant’Agata, w okolicach Parmy i Piacenzy, czyli na tzw. verdiański szlak. Do miejsca, które obfituje w urodzajne tereny położone między Padem a Apeninami i gdzie znajdują się trzy najważniejsze punkty powiązane z kompozytorem: jego dom rodzinny w Busseto, Museo di Casa Barezzi – dom mecenasa Verdegio oraz sponsora jego nauk i w końcu malownicza willa mistrza, który zwykł sam siebie nazywać muzykiem z zawodu oraz „magut„ i „paesano” (budowniczym i rolnikiem) z powołania. Te niepozorne przydomki opisywały w rzeczywistości architekta i właściciela ziemskiego.
Urodzony w niedużej miejscowości Busseto, syn niezamożnych rodziców, swoją edukację muzyczną zawdzięczał hojności wspomnianego wcześniej Antonia Barezziego, który to sfinansował studia Verdiego. Pierwsze sukcesy pozwoliły mu w roku 1848 nabyć tereny ziemskie wraz z niedużą willą, położone niedaleko rodzinnych stron, w Sant’Agata. Od tego momentu Verdi poświęcił się nie tylko nutom, ale także polom zbożowym i kukurydzianym, winnicom, stajniom, a także rozbudowie posiadłości wzniesionej swego czasu w stylu kolonialnym. Przez kolejne trzy lata dobudowywał nowe skrzydła i pomieszczenia, nabywał rozmaite dzieła sztuki. Do 1951 roku willa rozrosła się z dziesięciu do pięćdziesięciu pokoi. Obsługiwał ją dziesięcioosobowy personel. Dookoła rozpościerał się bajkowy park z niewielką sadzawką pośrodku. Bujna roślinność jak magnolie, drzewa bananowe, czy liczne odmiany róż należały w tamtej epoce do rzadkości.
W Sant’Agata Verdi skomponował m.in. „Aidę„, „Traviatę„, czy „Otella„. Natchnienie zawdzięczał pośrednio swojej drugiej żonie Giuseppinie Strepponi, z którą rzecz jasna mieszkał w posiadłości, i która to jako pierwsza zrozumiała zamiłowanie męża do natury, pomagającej mu odnaleźć harmonię oraz inspirację.
Dzisiaj majątek należy do potomków kompozytora, niestety mocno ze sobą skłóconych. Mimo wszystko pięć pomieszczeń przekształcono w muzeum, a zwiedzającym udostępniono park w niezmienionej formie. Warunek o pozostawieniu wszystkiego jak było, zawierał testament mistrza. W konsekwencji można tu w pewnym sensie poczuć niczym gość artysty, oglądając jego prywatne apartamenty, bogatą bibliotekę, pełną najbardziej cenionych przez niego autorów, kolekcję obrazów, fortepiany oraz partyturę Wagnera z osobistymi notatkami Verdiego i najrozmaitsze upominki otrzymane podczas tournées odbywanych po całej Europie. Najcenniejszy z nich – zestaw pisarski – został mu sprezentowany przez cara Aleksandra II. Jest też zachowana korespondencja prowadzona z Kamilem Cavourem, świadcząca o jego patriotycznym obliczu oraz fotografia apartamentu nr 105 w mediolańskim hotelu Milan (sic!) tj. miejscu śmierci Verdiego.
VILLA VERDI
Via G. Verdi 22
Sant’Agata di Villanova sull’Arda (PC)
Foto: villaverdi.org
Odkryj więcej z Pod Słońcem Italii
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.






