Bobbio – opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów

0
Bobbio - opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów

Bobbio leży w Dolinie rzeki Trebbi (wł. Val di Trebbia). Jesteśmy w samym sercu obszaru nazywanego “Apeninami 4 Prowincji” (wł. “Appenino delle 4 Province“). Właśnie tutaj zaczyna się kręgosłup Italii, czyli najdłuższy w kraju łańcuch górski. Z punktu widzenia administracyjnego najbardziej wysunięty na północ kawałek Apeninów rozdzielony został między Genuę (Liguria), Alessandrię (Piemont), Pawię (Lombardia) i Piacenzę (Emilia Romania). Historycznie i kulturowo pozostał jednak spójny. Od wieków ludzie żyją podobnie. Uprawiają zboże i ziemniaki, zbierają kasztany, hodują kozy i krowy, budują podobne domy, śpiewają te same pieśni ludowe i łączą się w pary, unikając dużych centrów zlokalizowanych w dolinach. Co ciekawe, uważa się, że Apeninom użyczył nazwy prastary, liguryjski bożek górski, Pen. Jego imię wybrzmiewa również na Monte Penice, masywie górującym nad Bobbio.

W tym miejscu zapraszam Cię do moich mediów społecznościowych. Na Facebooku i na Instagramie @podsloncemitaliiblog jestem codziennie i zamieszczam jeszcze więcej ciekawostek, zdjęć i Włoch!

W Val di Trebbia ciągle czuć ducha Hannibala, który przyprowadził do doliny słonie z północnej Afryki. 18 grudnia 218 r. p.n.e. podczas burzy śnieżnej rozegrała się krwawa bitwa. Kartagiński wódz pokonał rzymskich legionistów. Żeby rozgrzać przed bitwą żołnierzy, kazał podać im lokalne czerwone wino, Gutturnio. Jednak nie tylko Hannibal i słonie błąkają się po tych terenach. Można natknąć się również na widmo cesarza Barbarossy. Wracając z Rzymu, nie mógł przeprawić się przez przełęcz Cisa (dzisiaj autostrada A15), ponieważ zablokowali ją Longobardowie. Zmuszony do podróżowania przez boczne doliny, z przerażeniem odkrył skrajne ubóstwo przemierzanych miejsc. Pozostawieni sami sobie górale, żyli z brutalnych napadów i złodziejstwa. Przez całe średniowiecze tę część Apeninów nękali rabusie. Kiedy wreszcie trupa Barbarossy dostała się do Val di Trebbia, skąd mieli dotrzeć na Nizinę Padańską, rozwścieczony cesarz ogłosił amnestię dla wszystkich grasujących na północy rozbójników z pominięciem Longobardów, ponieważ Ci zobligowali go do odbycia ekstremalnie niebezpiecznej podróży.

Patronem Bobbio jest św. Kolumban, irlandzki opat i misjonarz. W 614 roku ufundował w średniowiecznym grodzie opactwo, będące wówczas jednym z najważniejszych miejsc kultu na terenie Półwyspu Apenińskiego. Czasem właśnie z tego powodu klasztor określa się jako Montecassino Północy.

Prawa miejskie Bobbio otrzymało w 1014 roku. Wtedy zostało również podniesione do rangi biskupstwa. Gród zachował średniowieczny charakter. Zapadają w pamięci kamienna architektura i eleganckie kamienice. Najbardziej sugestywny jest oryginalny most, który mnie osobiście kojarzy się z orientem. Występuje pod kilkoma nazwami: Ponte Gobbo (Garbaty), Ponte Vecchio (Stary), Ponte del Diavolo (Diabelski). Badania potwierdzają rzymską proweniencję, chociaż poddano go kilku przeróbkom. Legenda głosi co innego. Diabeł obiecał św. Kolumbanowi budowę mostu w przeciągu jednej nocy. W zamian zażądał duszy pierwszej istoty żywej, która pokona przeprawę. Św. Kolumban przystał na propozycję czarta. Ten wspólnie z innymi demonami po zapadnięciu zmroku zabrał się do pracy, a że byli różnego wzrostu i postury, konstrukcja uzyskała nietypową formę. O świecie, kiedy diabeł czekał na swoją ofiarę, sprytny opat posłał mu psa (w niektórych wersjach występują inne zwierzęta).

Val di Trebbia znajduje się bardzo blisko Ligurii. Szczególnie w wyższych partiach doliny mocno czuć dobroczynny wpływ Morza Liguryjskiego. Najlepiej przyjechać tutaj latem, kiedy okolica nabiera klimatu wilegiatury. Ludzie plażują nad rzeką, albo przemierzają górskie szlaki.

W Bobbio czuć ducha slow life. Nie jest zadeptane przez masową turystykę, nie jest tandetne, pozostało autentyczne. Potwierdzają to tytuł Bandiera Arancione przyznany przez Touring Club Italiano, a także przynależność do stowarzyszenia I Borghi più Belli d’Italia. Zacnie smakuje również lokalna kuchnia, ale o niej opowiem następnym razem.

A presto!

Ania

Bobbio - opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów Bobbio - opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów

Bobbio - opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów Bobbio - opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów Bobbio - opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów Bobbio - opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów Bobbio - opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów Bobbio - opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów Bobbio - opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów

Bobbio - opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów Bobbio - opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów Bobbio - opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów Bobbio - opowieść o słoniach Hannibala i o początku Apeninów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here