Podzielisz się Twoją wiedzą? Jasne, robię to od 12 lat, na blogu.

0
Czy możesz podzielić się Twoją wiedzą? Jasne, robię to od 12 lat, na blogu.

Podzielisz się Twoją wiedzą? (w domyśle “Zrób to za mnie, bo samej/emu nie chce mi się szukać.”)

Zbliża się majówka, tym samym sezon wakacyjno-podróżniczy nabiera rozpędu. No i zaczęło się. “Hej, piszę do Ciebie, bo znalazłam artykuł na temat … Czy mogłabyś polecić nocleg blisko morza, ale w spokojnej okolicy? Najlepiej, żeby za rogiem była winnica, żeby ścielili jedwabną pościelą, śniadanie podawali do łóżka i żeby sielski urlop nie kosztował milionów monet (dla podkreślenia absurdu trochę podkoloryzowałam to konkretne pytanie).” albo “Witaj, wybieramy się rodziną 2+2 do …. Polecisz jakieś atrakcje w okolicy? P.S. Zwiedzanie nas nie interesuje.”, “Hej, trafiałam na Twój artykuł o … Jesteśmy na miejscu, ale niestety cel wycieczki dzisiaj ma wolne. Nie sprawdziłam wcześniej. Potrzebna alternatywa. Podzielisz się Twoją wiedzą? Odpisz prędko, bo to pilne.” Zdarzyło się i tak, że komuś zachwalane przeze mnie miejsce się nie spodobało i reklamował z pretensjami, jakbym sprzedała mu trefny produkt.

Jakiś czas Temu w skrzynce pocztowej ustawiłam automatyczną odpowiedź, w której grzecznie, aczkolwiek stanowczo informuję, że nie jestem darmowym biurem podróży. Wczoraj dostała ją m.in. osoba, prosząca o polecenie kempingów w Toskanii. Poszła o krok dalej i szybko sprostowała, że ona nie oczekuje spersonalizowanego planu podróży, tylko żebym właśnie podzieliła się swoją wiedzą…

Robię to od 12 lat na blogu i w mediach społecznościowych. Napisałam ponad 700 postów opartych na własnych doświadczeniach. Dostarczam Ci tych informacji kompletnie za darmo i z przyjemnością. Dobrze się bawię, tworząc własną stronę i doceniam każdy ciepły komentarz, każdą prywatną wiadomość i wszystkie wasze zdjęcia, jakie czasem mi pokazujecie. W ostatecznym rozrachunku inspirujemy się nawzajem, bo i ja niejednokrotnie dowiedziałam się czegoś nowego od was.

Książki, przewodniki, internet, doświadczenia znajomych, wyspecjalizowane biura podróży, a nawet lokalsi: w zasięgu ręki masz cały wachlarz możliwości

Dawniej – chociaż niektórzy robią to nadal – przygotowując się do wyjazdu, korzystało się z przewodników bogatych we wszelkie niezbędnie informacje. Bardziej ambitne osoby sięgały po książki kulturalno-podróżnicze. Te źródła każdy zawsze ma do dyspozycji. W ostatnich latach kopalnią wiedzy stał się internet: blogi, portale, zdjęcia, filmiki, rolki i tik-toki – dla każdego coś miłego dopasowanego do osobistych zainteresowań. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zasięgnąć języka u bardziej doświadczonych znajomych, albo poświęcić trochę czasu na znalezienie informacji, satysfakcjonującego nas noclegu, lokali i ciekawostek gastronomicznych, dni i godzin otwarcia miejsc, które planujesz odwiedzić, ewentualnych połączeń, transferów i tego, co sprawi, że wakacje będą takie, jak sobie wymarzyłaś/eś. Istnieją również bardziej komercyjne i butikowe biura podróży. Dobrym rozwiązaniem jest podpytanie lokalsów – oni wiedzą najlepiej, gdzie dobrze karmią, a czasem wskażą perełki poza turystycznym szlakiem. Sami często korzystamy z ich rad.

Na Pod Słońcem Italii opowiadam o moim życiu we Włoszech, na które składa się cała masa czynników. Czytając bloga, znajdziecie impresje z podróży, rady i rekomendacje, przepisy, recenzje, teksty lifestylowe, jak również obserwacje najróżniejszej maści. Rozwijając zakładkę praktycznie, odkryjesz wiele ciekawostek, a wśród nich wypróbowane noclegi, Włochy do zjedzenia, czyli knajpy, poradyteksty o podróżowaniu z dzieckiem i o podróżowaniu z psem.

Dzisiaj rano obudziłam się z kilkoma nowymi wiadomościami, napisanymi w duchu jak w pierwszym akapicie. Tak samo jak Ty mam swoje życie, rodzinę, dzieci, obowiązki, radości i zmartwienia. I nie, fakt, że mieszkam we Włoszech, nie sprawia, że wiem wszystko na każdy temat związany z Italią. Nie rozumiem, na jakiej podstawie oczekujesz, że zamiast Ciebie zajmę się wyszukiwaniem potrzebnych Ci informacji. Nie wspominając o sytuacjach, kiedy pytacie o miejsca, w których nigdy nie byłam, tudzież znam słabiej. Ewidentny sygnał, że nawet nie zajrzałaś/eś na stronę, nic nie wiesz o mojej osobie, ani o tym, jaką tematykę poruszam w sieci.

Dziękuję, że jesteście, bo sprawiacie, że moja pasja ma sens!

Własne doświadczenia będę opisywać nadal. Jest mi bardzo miło, że przez te wszystkie lata zgromadziłam grono oddanych i wartościowych czytelników. Dziękuję, że jesteście, bo sprawiacie, że moja pasja ma sens, a czasem pozwala zarobić “na waciki”, przeczytać ciekawą książkę, zobaczyć nowy film, czy poznać lepiej jakieś miejsce…. Każdy z was zawsze będzie mile widziany w społeczności Pod Słońcem Italii, jeśli tylko nie szuka gratisowego biura podróży. Nie zajmuję się turystyką.

W tym miejscu zapraszam Cię do moich mediów społecznościowych. Na Facebooku i na Instagramie @podsloncemitaliiblog jestem codziennie i zamieszczam jeszcze więcej ciekawostek, zdjęć i oczywiście Włoch!

Najserdeczniej,

Ania

Poprzedni artykułCastello di Vezio – duchy i gaj oliwny w zamku nad Varenną
Następny artykułBorghetto sul Mincio – średniowieczna wioska młynarzy
Ania
Na imię mam Ania. Fascynuje mnie wszystko, co nieznane. Lubię minimalizm w architekturze, czyli "less is more", styl art déco, lubię dobrą muzykę, ciekawe książki, lubię pichcić i sączyć dobre wino. Kolekcjonuję gadżety zakupione w muzealnych sklepach (przynajmniej przed pandemią). Paznokcie zazwyczaj maluję na czerwono. Od dziecka jestem powiązana z Włochami, od 11 lat żyję w Lombardii. Trzy pierwsze lata spędziłam w Mediolanie. Właśnie mija ósmy rok, odkąd mieszkam z rodziną w miasteczku położonym mniej więcej 20 km na północ od Mediolanu i 25 km na południe od Lecco nad jeziorem Como. Na blogu opisuję kraj, gdzie zabytek znajduje się niemal na każdym kroku, a historia, krajobraz, zwyczaje, ludzie i kuchnia mienią się nieskończoną gamą kolorów. Zapraszam do mojej Italii!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj