Wenecja w styczniu jest cudowna, chociaż oczywiście towarzyszą jej zimne temperatury. Bez tłumów turystów, oświetlona delikatnymi promieniami słońca albo pochmurna i mglista jawi się jako nieskończenie piękna. W zimowej aurze doskonałość widać tutaj na każdym kroku. Rzucają się w oczy detale wpływające na niepowtarzalność miasta – woda, kamienice, mostki, studnie i lwy. Znacznie łatwiej zrobić ładne zdjęcia.
Znikoma ilość turystów sprawia, że zwiedzanie największych atrakcji miasta przestaje być uciążliwe. Czym innym jest oglądanie Bazyliki św. Marka, przeciskając się przez tłum ludzi, a czym innym spokojna kontemplacja tej wyjątkowej świątyni. Łatwo i bez stresu można przedostać się spacerem z jednego końca miasta na drugi, zaglądając po drodze do któregoś z „bacarèti” na kieliszek wina i drobną przekąskę.
Zimową porą znacznie przyjemniej podziwiać Canale Grande z poziomu Ponte dell’Accademia, a jeśli akurat świeci słońce, warto wybrać się na spacer po Zattere. Nie trzeba szukać wytchnienia w bocznych „calle” (uliczkach), bo zimą cisza panuje niemal wszędzie.
Na okres przypadający po Nowym Roku, ale przed rozpoczęciem karnawału łatwo znaleźć lot w przystępnej cenie. Prawdziwym fenomenem są ceny hoteli. Styczeń w Wenecji uchodzi za niski sezon, dlatego opłaty za nocleg stają się wyjątkowo atrakcyjne. My spaliśmy w trzygwiazdkowym Hotelu Casa Nicolò Priuli mieszczącym się w dziewiętnastowiecznej kamienicy. Zabytkowe meble, oryginalne obrazy zawieszone na ścianach, widok z okien roztaczający widok na kanał, a także przemiła obsługa i pyszne śniadanie tworzą klimat tego miejsca. Hotel jest oddalony o 5 minut spacerem od Placu św. Marka, chociaż znajduje się w bardzo spokojnej okolicy.



























![Clusone [Bergamo] – miasteczko, które freskami stoi Clusone [Bergamo] - miasteczko, które freskami stoi](https://i0.wp.com/podsloncemitalii.pl/wp-content/uploads/2024/10/IMG20251018143742.jpg?resize=218%2C150&ssl=1)



